poniedziałek, 29 czerwca 2015

Poranna kawa o 19 :)

Moje emocje sięgają zenitu, chociaż koncert odbył się już 5 dni temu. 
Dokładnie o 19.00 24 czerwca w Kościele Świętego Jana przy ulicy Świętojańskiej 50.

Zacznę od początku. Rozmawiając z Gosią jakoś przed moimi urodzinami (przed 31 maja) dowiedziałam się, że koncert jest właśnie 24 czerwca, a ja na ten dzień miałam umówioną wizytę w Warszawie w szpitalu...

Co to dla mnie, powiedziałam, że dam radę, to DAŁAM.
Zagięłam czasoprzestrzeń, zdążyłyśmy :)

Dotarłyśmy do celu w sumie w ostatniej chwili, bo była godzina 18.59... Najlepsze miejsca były już pozajmowane, ale znalazłyśmy dwa w "oślej ławce", jak to później nazwał końcowe rzędy Michał- wokalista PLATEAU.
Szczerze to bałam się, nie wiedziałam jak będzie, co będę czuć, czy mi się spodoba, szłam tam z myślą, że to ulubiony zespół Gosi..  DO CZASU.

Gosia, wyznała mi, że bała się czy mi się spodoba, jednak chyba nie myślała, że aż tak się w nich zakocham... (od pięciu dni PLATEAU w moich uszach gra: REPEAT, REPEAT, tak bez końca).

Pomimo tego, że jesteśmy tak od siebie różne, to jednak kochamy się. 
A PLATEAU nas jeszcze bardziej połączyło. 
Koncert zaczął się od jakże znanych przemówień, organizatorka zapowiedziała zespół. No i się zaczęło. 

Panowie zaczęli czarować. Dlaczego czarować? Zapomniałam o bożym świecie, moje ciało stało się jednym wielkim zmysłem. Słuchało, patrzyło, czuło...

Podczas koncertu PLATEAU zaprezentowało nam swój nowy singiel "Poranna kawa" (stąd ten mój tytuł posta). Ukradkiem nagrałam ich wykonanie i teraz codziennie go słucham. 
Wokalista zespołu Michał, ma tak czarujący głos i wspaniały dar. Potrafi tak śpiewać, że czułam się, jakbym była sama w pustym kościele oko w oko z nim..Jakby śpiewał dla mnie.. To nie lada wyzwanie tak oczarować słuchacza, niewielu artystów to potrafi. I wtedy narodził się pomysł, aby zaprosić ich na moje wesele, aby mi zagrali. :) Byłoby to niesamowite przeżycie w moim życiu. 
Gosia powiedziała, że oddała by wszystko, gdyby ktoś jej zrobił taką niespodziankę i zaprosił zespół na jej urodziny (coś pokombinuję w tej sprawie, być może się uda - kto nie próbuje, ten nie zyskuje).

Dziś wiem, że te 4 lata, które Gosia poświęciła na nakłonienie mnie do "zapoznania się" z PLATEAU,  nie były stracone.

Pokochałam ich całym sercem. <3
Cudownym przeżyciem było spotkanie z artystami po koncercie i rozmowa z szefową Fan clubu zespołu. Składam wniosek... :)

Jednak najcudowniejszym momentem było zaproszenie od Michała na kolejny koncert, powiedział, że nie mam czekać kolejnych 4 lat (tyle lat Gosia namawiała mnie do zapoznania z PLATEAU), tylko widzimy się na następnym koncercie. TYLE WYGRAĆ! <3

A teraz kładę się spać z piosenką w uszach: PLATEAU- Nic nie pachnie tak jak Ty. 
/ Wasza A.

1 komentarz:

  1. Nie mówiłam o urodzinach, a o ślubie :P
    Z urodzinami to trochę inaczej było :D

    OdpowiedzUsuń