niedziela, 31 maja 2015

Czy człowiek XXI wieku jest nałogowcem?

UZALEŻNIENIA!

         W dzisiejszych czasach niemal nieustannie biegniemy za czymś, mamy bardzo mało czasu dla siebie (poza pracą), a co dopiero dla rodziny, przyjaciół. Często sięgamy po dodatkową „energię”, jaką są przeróżne używki. Mówimy: „Nie uzależnię się, to tylko jeden buch”, „To tylko jeden lajk, to nic złego”. Czasami o jeden za dużo. Żyjemy w epoce nałogów. Człowiek XXI wieku uzależnia się od Internetu, komputera, zakupów, pracy, seksu, odchudzania. Dlaczego? Staramy się podążać za określonym kanonem piękna, nakręconym przez media, czy dzisiejszy całokształt ideału. Reasumując, warto sobie zadać pytanie: Czym tak naprawdę jest uzależnienie?
         Uzależnieniem możemy określić chorobę zarówno ciała, jak i duszy. Nigdy do końca nie wiemy, od czego jesteśmy uzależnieni, dopóki sobie czegoś nie odmówimy. Głównym objawem uzależnienia jest notoryczne wykonywanie danej czynności. Jest to forma chwilowej ucieczki od problemów. Poprzez zaspokojenie swojej potrzeby – nakarmienie uzależnienia – uciekamy od rzeczywistości, zamykając się w klatce, często bez wyjścia. Jak wyjaśnia wybitny psychiatra, dr Bohdan Woronowicz z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie: Nie ma niczego złeg o w robieniu rzeczy, które sprawiają nam przyjemność. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy nie potrafimy przestać. Jeżeli ktoś powtarza pewne zachowanie pomimo wyraźnych szkód, jakie ono powoduje, możemy mówić o uzależnieniu.
          U jednostki można rozróżnić uzależnienie: fizjologiczne, psychiczne, jak i społeczne. Pierwsze z nich charakteryzuje się silną potrzebą zażywania jakiejś substancji psychoaktywnej, drugie, czyli uzależnienie psychiczne, to szereg wykonywanych czynności, zachowań, niemających nic wspólnego z zażywaniem środków psychoaktywnych, jednak ich mechanizm, objawy i konsekwencje są takie jak przy nałogowym zażywaniu narkotyków, piciu alkoholu, lekomanii czy hazardzie. Natomiast uzależnienie społeczne wiąże się z zażywaniem środków psychoaktywnych pod wpływem panującej mody lub w grupie ludzi podobnych do siebie, cechujących się takimi samymi poglądami, wyglądem, czy rodzajem słuchanej muzyki, również w kręgach młodzieży z tzw. subkultur.
          Wcześniej przeze mnie cytowany dr Bohdan Woronowicz mówi:
- Uzależnić można się od wszystkiego. Są ludzie, którzy nieustannie kontrolują telefon komórkowy, sami wysyłają dziennie kilkadziesiąt esemesów. Ortoreksja to uzależnienie
od zdrowej żywności, tanorektycy opalają się bez opamiętania. Nowym uzależnieniem jest bridoreksja, czyli dietetyczna obsesja przyszłych panien młodych, które zrobią wszystko, by na ślubie mieć talię osy. O zgrozę przyprawia pregoreksja, bo to mania zachowania szczupłej sylwetki w... ciąży. Alkorektyczki zastępują jedzenie alkoholem, co jest prostą drogą do alkoholizmu.
          W dzisiejszych czasach człowiek w bardzo łatwy sposób może posiąść złe nawyki, które często są negatywne w skutkach. Dziewczyny zapatrzone w piękne, zgrabne, wychudzone ciała modelek podążają za nimi, katując się na siłowni, nie jedząc zdrowo, czy w ogóle nie jedząc tylko po to, aby wyglądać tak: „jak ta z Top Model”. Jednak jednym z potężnych uzależnień jest uzależnienie od sieci. Jest to najmłodszy nałóg ludzkości. Badacze już nazywają go plagą XXI wieku – gdyż według badań uzależnia się co piąty użytkownik sieci i dzieje się to bardzo szybko. Badania wykazują, że 25 proc. internautów uzależniło się już w ciągu pierwszych 6 miesięcy od rozpoczęcia wędrówek po sieci, 58 proc. w ciągu 6-12 miesięcy, a 17 proc. po ponad roku. Jest to zaskakująco szybkie tempo, które prowadzi do wielu niekorzystnych momentów w życiu.  Objawy uzależnienia to nawykowe wykonywanie danej czynności, która powtarza się często, regularnie i jest stereotypowa. Zabiera znaczną część czasu uzależnionemu, co uniemożliwia mu utrzymywanie pozytywnych relacji z innymi ludźmi. Jest przyczyną problemów zdrowotnych (zażywanie środków psychoaktywnych), finansowych (np. hazard), zawodowych, małżeńskich (np. onanizm, pornografia) i wielu innych. Trudno jest przestać uzależnionemu wykonywać danych czynności trwale
i całkowicie, jest to związane z jego wewnętrznym przymusem do nałogu. Aby go pokonać, musi się zgłosić do profesjonalnej osoby, która pomoże mu przezwyciężyć chęć powtórzenia następnego występku.
O uzależnieniu można mówić, gdy ktoś serfuje w sieci, co najmniej 4 godziny dziennie albo spędza tam czas w nocy - by poczuć się lepiej. Socjomaniacy, to ludzie, którzy czekają na nowe informacje i co chwile odświeżają przeglądarkę w celu sprawdzenia „nowinek”. Nie mogą żyć bez portali społecznościowych, czatów, grup dyskusyjnych, które zastępują im rodzinę i przyjaciół.
          2 lata temu napisałam felieton w formie kartki z pamiętnika uzależnionej dziewczyny od Facebooka. Poprzez tę pracę chciałam pokazać, jak poważnym problemem są uzależnienia i do jakich katastrof mogą doprowadzić, kiedy nie są w porę „wyciszone”.

________________________________________________

                                                                                                                          Beznet, 24.05.2033


Cześć!

         Powiem Wam prosto z mostu. Otóż mamy wiele uzależnień, tj. alkoholizm, netoholizm, nikotynizm, onanizm i wiele innych, które ciągną nas na tę ciemną stronę. A ja? Nie wiem, jak to nazwać, ale… facebookoholizm? Mania facebookowania! Otóż to. Opiszę Wam jeden z moich nad wyraz ciekawych dni, a więc…
         Dzień jak co dzień, wstaję sobie zazwyczaj o 6 rano, ubieranko, malowanko, śniadanko, a potem w pośpiechu biegnę do autobusu. Niby nic w tym dziwnego, a jednak! Ciągle przy mnie jest komórka. No co, przecież takie czasy, że każdy ma telefon… Ale żeby aż tak? Idę do kuchni – telefon, do łazienki – telefon, do pokoju, do sklepu, na dwór – WSZĘDZIE. On jest wszędzie. To nie jest aż tak przerażające jak to, co pojawia się na wyświetlaczu: „XYZ polubiła zdjęcie ABC”, „PWE zmieniła status związku na «wolny»”, a „DFG wybiera się na dyskotekę do Sopotu”. I tak w kółko. Muszę wiedzieć, co się dzieje koło mnie. Klikam i klikam, piszę ze znajomymi, dodaję zdjęcia, komentuję, tak bez końca. Na lekcji nie skupiam się na przekazywanej treści, tylko na tym, co ktoś opublikował, kto jest online. Dostaję złą ocenę, wracam do domu, krzyczę, płaczę, przepraszam, jestem zła, lecz dalej robię to samo. Jem obiad w pośpiechu i z telefonu przełączam się na laptopa. Gra toczy się dalej. Jest godzina 16:33, zaczął się mój serial, a ja nie mam ochoty go obejrzeć, bo Facebook rządzi. Wypadałoby się pouczyć, lecz NIE. Bo Facebook powiedział: siedź.
          I tak przez okrągły miesiąc, a może i dłużej, nie liczę czasu. Tracę znajomych, pogarszam się w szkole, tracę kondycję. Siedzę i czekam na coś nowego, słucham muzyki, leci moja ulubiona piosenka, a wtedy rozlega się huk. Przed oczami robi się ciemno, mdleję, a gdy otwieram oczy, jestem w pomieszczeniu bez wyjścia, bez wyjścia, BEZ WYJŚCIA! Krzyczę, chcę do mojego Facebooka. Chcę z nim być, nigdy się nie rozstawać. Znajdę swojego ukochanego, wezmę z nim ślub, będę opisywać tam każdą minutę swojego życia, będzie jak dawniej. A wtem pojawia się jakiś stwór, bo twarzy nie widzę, lecz słyszę głos: „Jesteś w krainie Niefacebookowo. Trafiłaś tu z uzależnieniem maniakalno-prześladowczym, pragniemy Ci pomóc. Zostaniesz u nas na jakiś czas. Pomożemy Ci na nowo znaleźć przyjaciół, poprawić kondycję i nakłonić do nauki. Liczymy na Twoją współpracę”. Stwór odwrócił się na pięcie i odszedł.
            A ja? Znów krzyczałam, tak przeraźliwie, że sama się bałam. Gdzie są moi bliscy – mama, tata, chłopak? Nękały mnie przeraźliwe myśli, analizowałam dotychczas przeżyte dni. Zaczęło się od słów koleżanki: „Napiszę do Ciebie na fejsie, to się umówimy na spacer”. A ja nie miałam tam konta, więc je założyłam. I tak zaczęłam się uzależniać.
           Moja hospitalizacja trwała chyba dobry rok, ciągle siedziałam w tym małym, białym pokoiku i próbowałam odrzucić myśli facebookomanki. Nic nie jadłam, piłam wodę, chudłam w oczach, popadłam w depresję. Zasnęłam, a w tym śnie zobaczyłam wielką dziurę, do której wpadam. Lecę z dobre pół minuty, a na końcu widzę napis: „Zmarła z wycieńczenia spowodowanego tęsknotą do świata wirtualnego”. Budzę się i nadal jestem w tym małym, białym pokoiku. Tym razem pojawiają się drzwi i wchodzi mama. Tak bardzo za nią tęskniłam, że tuliłam ją 10 minut. Lecz i ona zniknęła, bo we mnie ciągle był ten Facebook i żądza dodania nowego posta, komentarza czy kliknięcia „Lubię to!”. Mam nadzieję, że ktoś mi pomoże, wystarczy tylko 1000 lajków, a wyjdę na wolność i wrócę do Was, moje facebookoludki.
            To na szczęście był tylko sen w śnie, a ja leżę w swoim cieplutkim łóżeczku. Piszę do Was po to, abyście zauważyli, co się ze mną mogło stać, i przestrzec Was przed tym uzależnieniem. Dobranoc.
A, i żegnaj, Facebooku, teraz widzę, jak bardzo zjadałeś mi czas i energię, a ja przecież mam życie nie wirtualne, ale REALNE, które przeżyć dam radę bez Twojej obecności. I’m leaving forever, goodbye!

                                                                                                                       Blogerka, ta uzależniona.

            W felietonie został opisany skrajny przypadek uzależnienia od śledzenia portalu społecznościowego – Facebook. W XXI wieku, coraz częściej korzystamy z technologii mobilnych, jesteśmy do nich „przywiązani”, telefony mamy w kieszeni niemal WSZĘDZIE. Prawie 24 h na dobę jesteśmy podłączeni do sieci, co może prowadzić do takich skrajnych zachowań. Terapeuta Jac Jakubowski w 1997 roku, aby opisać stan zaawansowania uzależnienia użył takich słów: Gdyby pytać o to przeciętnego człowieka, bliższe prawdy niż pytanie: „Czy jesteś uzależniony?” byłoby: „Od czego jesteś uzależniony?”
Czytając wiele artykułów o uzależnieniach, natchnęłam się na historię dziewczyny, która była uzależniona od robienia sobie zdjęć „selfie”. Opuszczała zajęcia w szkole, traciła znajomych, podupadała na zdrowiu. Co chwilę robiła sobie zdjęcia, nawet w szpitalu podczas badania tomograficznego chciała skorzystać z telefonu, który wcześniej ukradła swojemu ojcu. Dlaczego? Była więźniem w swoim uzależnieniu, nie cofnęła się nawet przed kradzieżą. Jej ostatecznym wybrykiem było zdjęcie na skałach, z których spadła i trafiła do szpitala. Dopiero wtedy jej rodzice zrozumieli, z jak wielkim problemem zmaga się ich dziecko. Podjęli leczenie.
               Kolejnym rodzajem uzależnienia jest onanizm. Jest to uzależnienie mające na celu sprawianie sobie fizycznej przyjemności – samogwałt. Żyjemy w stresie, codziennie gdzieś biegniemy, nie mamy czasu na relaks, często w nas buzuje ogromna burza nerwów, którą trzeba rozładować. Wielu z nas uznaje onanizm za świetny sposób wyłączenia się, ucieczki od problemów. Im częściej dochodzi do masturbacji, tym mniejszą przyjemność odczuwa się później podczas stosunku płciowego. Jeśli ta czynność powtarza się kompulsywnie, wszystkie inne potrzeby i obowiązki są odstawione na boczny tor, możemy mówić
o uzależnieniu. Jeżeli robimy zawsze to w ten sam sposób, odruch może się utrwalić. Oznacza to, że tylko dzięki takiej stymulacji możliwe jest osiągnięcie orgazmu, przez co partnerowi będzie bardzo ciężko zapewnić zbliżone doznania. Dlatego ludzie mający problem ze swoją seksualnością nie mogą zbudować stałych, emocjonalnych związków.
             W dzisiejszych czasach człowiek jest uzależniony od wielu rzeczy. Książka Nałogowy Człowiek Anny Dodziuk i Leszka Kaplera to dwugłos autorów na temat uzależnień, które porównują do pułapek czyhających na człowieka. Książka zawiera wyjaśnienia uzależnień fizjologicznych, jak i behawioralnych. Autorzy przedstawiają swój warsztat nazwany „Tropieniem Smoka”. Pokazuje nam, że jesteśmy uzależnieni, wyceni ponoszone zyski i starty, a także pomaga zaplanować i wprowadzić w życie nowe rozdziały bez niszczącego i kłopotliwego nałogu. Pod opisem warsztatu zostały przytoczone wypowiedzi uczestników, które opowiadają nam, że ta terapia naprawdę działa. (efekty terapii zostały sprawdzone kilka miesięcy później). W książce został również wypisany rejestr nałogów (który nadal jest niepełny) a zawiera 3 strony. Co potwierdza moje słowa, że można się uzależnić praktycznie od wszystkiego – zaczynając od chodzenia po Internecie a kończąc… a właściwie nie kończąc, gdyż rejestr kończy się skrótem itp., itd.
Autorzy również umieścili zdjęcie, na którym wypisane są naturalne sposoby i sytuacje, żeby poczuć się świetnie. Ten obrazek ma na celu ukazanie nam, że jest wiele rzeczy i sytuacji, które mogą sprawić,
że będziemy szczęśliwi, a nie uzależnieni.
           Uzależnienie jest tak jakby wyrokiem i czeka nas odsiadka w więzieniu, a za dobre sprawowanie będziemy mogli opuścić celę. Możemy robić wszystko, jednak najważniejszy jest umiar. Nie ma podziału na zaawansowanie uzależnienia, obydwa rodzaje są odstępstwem od normy.
Na końcu książki autorzy umieścili zobowiązanie, w którym deklaruje się swoje zerwanie z uzależnieniem. Wpisuje się dokładną datę i składa czytelny podpis. To taki pierwszy krok, aby zmienić swoje życie i wyjść z pułapki.
        Reasumując, w XXI wieku nałogowy człowiek żyje w nałogowym społeczeństwie. Uzależnienie ma negatywny wpływ nie tylko na zdrowie jednostki, ale również na jej zachowanie i relacje interpersonalne.
       Z uzależnieniem często wiążą się kłopoty w pracy, szkole, rozpad związku małżeńskiego czy pogorszenie relacji na linii rodzic – dziecko. Nałogi są coraz częściej przyczyną zachowań o charakterze kryminogennym, np. z powodu nadużycia środków psychoaktywnych czy alkoholu człowiek jest w stanie skrzywdzić drugą osobę. Jedyną i skuteczna drogą wyjścia z nałogu jest terapia. Istnieje dużo ośrodków terapeutycznych, które pomagają przejść przez tą żmudną, trudną, ale właściwą drogę.
__________________________

A Wy, jak sądzicie? Czy człowiek XXI wieku jest uzależniony?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz