niedziela, 19 stycznia 2014

~I tylko dla mnie zawodzą piosenki...

Witajcie Maryniomaniacy!
Wczoraj byłam w Malborku. Bilans wyjazdu wyszedł bardzo pozytywnie, bo jakże mogłoby być inaczej. :)
Ale przejdźmy do rzeczy, ponieważ nie pojechałam od tak sobie połazić po tym jak się okazało uroczym mieście. Byłam tam z okazji koncertu Plateau "Projekt Grechuta' (po raz trzeci zresztą), tak w ramach pewnego osiemnastkowego (miesiąc po, ale zawsze) przedsięwzięcia, choć kilka dni przed wyjazdem zawisła nade mną groźba, że jednak nie pojadę to udało mi się znaleźć nocleg i cała naprzód ku nowej przygodzie!
Koncert odbył się na Zamku Krzyżackim w centrum Karwan. Ludzi było full i dlatego niestety siedziałam z tyłu sali i dlatego niestety siedziałam z tyłu, więc nie mogę okrasić tego oto opisu fotkami, ale nie zdjęcia są najważniejsze. Razem z Plateau wystąpili Ania Wyszkoni i Tomek Steńczyk. Koncert zaczął się o 18 od przemowy organizatorów, co w sumie ciekawe nie było, więc rozpisywać się nie będę. Ale po oficjalnej części... tu zadziałała magia Grechuty i chłopaków z zespołu :) 
Kiedyś usłyszałam od mamy: "Po co znów chcesz jechać na ten koncert przecież już byłaś". Moja mama nie rozumie, że za każdym razem jest po prostu inaczej. Tak było i tym razem. To było coś pięknego. Siedziałam cały koncert jak zaczarowana, ale ja tak już chyba mam. Oprócz repertuaru Marka Grechuty w alternatywnych aranżacjach panowie z Plateau wykonali kilka autorskich utworów, między innymi piosenkę, zapowiadającą piąty album grupy, "Niebezpiecznie piękny świt". Oczywiście nie mogło zabraknąć udziału wyżej wymienionych gości. Ania śpiewała piosenki Marka Grechuty razem z Plateau, a Tomek zaśpiewał piosenkę pana Grechuty "Bolą mnie nogi', której tekst stanowi wiersz Tadeusza Nowaka "Psalm o chorych nogach". W trakcie koncertu muzycy oddali cześć Markowi Jackowskiemu, z którym współpracowali przy "Projekcie...". Plateau wraz z udziałem publiczności wykonało "Oprócz błękitnego nieba", a Ania Wyszkoni zaśpiewała "Matkę od samotnych drinków"- piosenkę, która znalazła się na ostatniej płycie Marka Jackowskiego, wydanej już po jego śmierci. Choć nie jestem może fanką Ani, to muszę stwierdzić, że ta piosenka powaliła mnie na kolana i mogę powiedzieć, że ta wersja z koncertu zrobiła na mnie większe wrażenie niż wersja płytowa. Cudo jednym słowem... Ogólnie jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się wybrać na ten koncert, ponieważ jak zawsze było przepiękni, taki ostatni oddech przed wielkim maturalnym zakuwaniem.
I co by tu jeszcze? To chyba by było na tyle i pamiętajcie "Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy. Ważnych jest kilka tych chwil , tych na które czekamy"

Wasza
Wilczyca <3

środa, 8 stycznia 2014

Świeć, świeć moja gwiazdo...

O BOSZE!!!!
I'm soooł hepi!
Jestem wybrańcem hahahahahahaha
Nieee nie Potterm, to jest coś lepszego i niebawem napiszę to tym więcej :)
A tym czasem HEPI NIU JER

Lov
M.