sobota, 23 lutego 2013

Koniec czegoś.

Odeszła... cierpiała długo i mocno... a teraz Jej nie ma... to dziwne. Już nigdy do Niej nie pójdę. Cholera jasna a ja nawet płakać nie umiem!
Boję się najbliższych godzin i dni... a potem wszystko wróci do dawnego rytmu... tylko że jej już nie będzie.
Odeszła... dzisiaj o 17.45... i już nie wróci.

Przeprosinowe! :3

Love !!!

''...Breathing You In When I Want You Out
Finding Our Truth In A Hope Of Doubt
 Lying Inside Our Quite Drama..''

Miłego słuchania..
a tak poza tym, to zaglądajcie na naszego fejsbuczka xD

do zoba kiedyś tam :P

p.s. a teraz najważniejsze: PRZEPRASZAM CIEBIE WILCZYCO MARGARET MAŁGORZATO GOSIU GOSZU moja Ty najsłodsza.. nie gniewaj się, że nie poszłam na naszą "ukochaną" lekcję, ale niestety ostre zapalenie gardziołka mi nie pozwoliło xD no to teraz mogę spokojnie spać.. <3

masz piosenkę na pociechę: a refren kieruję specjalnie do Ciebie!
będziesz to słyszeć ode mnie zawsze, moja siostro... forever. <-- tekst może do kitu, ale bit i refren ok : D

niedziela, 10 lutego 2013

Felietonowo, facebookowo i wgl mania :D


Miałam napisać, to publikuję Wam mój felieton, który jutro będzie poddany ocenie mojej wychowawczyni. A teraz oceńcie go Wy : ).
P.S. Miłego czytania. 



Wyimaginowo, 24.05.2033

Siema!

Powiem Wam prosto z mostu. Otóż mamy wiele uzależnień, tj. alkoholizm, netoholizm, nikotynizm, onanizm i wiele innych, które ciągną nas na tę ciemną stronę. A ja? Nie wiem, jak to nazwać, ale… facebookoholizm? Mania facebookowania! Otóż to. Opiszę Wam jeden z moich nad wyraz ciekawych dni, a więc…
Dzień jak co dzień, wstaję sobie zazwyczaj o 6 rano, ubieranko, malowanko, śniadanko, a potem w pośpiechu biegnę do autobusu. Niby nic w tym dziwnego, a jednak! Ciągle przy mnie jest komórka. No co, przecież takie czasy, że każdy ma telefon… Ale żeby aż tak? Idę do kuchni – telefon, do łazienki – telefon, do pokoju, do sklepu, na dwór – WSZĘDZIE. On jest wszędzie. To nie jest aż tak przerażające jak to, co pojawia się na wyświetlaczu: „XYZ polubiła zdjęcie ABC”, „QWE zmieniła status związku na «wolny»”, a „DFG wybiera się na dyskotekę do Sopotu”. I tak w kółko. Muszę wiedzieć, co się dzieje koło mnie. Klikam i klikam, piszę ze znajomymi, dodaję zdjęcia, komentuję, tak bez końca. Na lekcji nie skupiam się na przekazywanej treści, tylko na tym, co ktoś opublikował, kto jest online. Dostaję złą ocenę, wracam do domu, krzyczę, płaczę, przepraszam, jestem zła, lecz dalej robię to samo. Jem obiad w pośpiechu i z telefonu przełączam się na laptopa. Gra toczy się dalej. Jest godzina 16:33, zaczął się mój serial, a ja nie mam ochoty go obejrzeć, bo Facebook rządzi. Wypadałoby się pouczyć, lecz NIE. Bo Facebook powiedział: siedź.
I tak przez okrągły miesiąc, a może i dłużej, nie liczę czasu. Tracę znajomych, pogarszam się w szkole, tracę kondycję. Siedzę i czekam na coś nowego, słucham muzyki, leci moja ulubiona piosenka, a wtedy rozlega się huk. Przed oczami robi się ciemno, mdleję, a gdy otwieram oczy, jestem w pomieszczeniu bez wyjścia, bez wyjścia, BEZ WYJŚCIA! Krzyczę, chcę do mojego Facebooka. Chcę z nim być, nigdy się nie rozstawać. Znajdę swojego ukochanego, wezmę z nim ślub, będę opisywać tam każdą minutę swojego życia, będzie jak dawniej. A wtem pojawia się jakiś stwór, bo twarzy nie widzę, lecz słyszę głos: „Jesteś w krainie Niefacebookowo. Trafiłaś tu z uzależnieniem maniakalno-prześladowczym, pragniemy Ci pomóc. Zostaniesz u nas na jakiś czas. Pomożemy Ci na nowo znaleźć przyjaciół, poprawić kondycję i nakłonić do nauki. Liczymy na Twoją współpracę”. Stwór odwrócił się na pięcie i odszedł.
A ja? Znów krzyczałam, tak przeraźliwie, że sama się bałam. Gdzie są moi bliscy – mama, tata, chłopak? Nękały mnie przeraźliwe myśli, analizowałam dotychczas przeżyte dni. Zaczęło się od słów koleżanki: „Napiszę do Ciebie na fejsie, to się umówimy na spacer”. A ja nie miałam tam konta, więc je założyłam. I tak zaczęłam się uzależniać.
Moja hospitalizacja trwała chyba dobry rok, ciągle siedziałam w tym małym, białym pokoiku i próbowałam odrzucić myśli facebookomanki. Nic nie jadłam, piłam wodę, chudłam w oczach, popadłam w depresję. Zasnęłam, a w tym śnie zobaczyłam wielką dziurę, do której wpadam. Lecę z dobre pół minuty, a na końcu widzę napis: „Zmarła z wycieńczenia spowodowanego tęsknotą do świata wirtualnego”. Budzę się i nadal jestem w tym małym, białym pokoiku. Tym razem pojawiają się drzwi i wchodzi mama. Tak bardzo za nią tęskniłam, że tuliłam ją 10 minut. Lecz i ona zniknęła, bo we mnie ciągle był ten Facebook i żądza dodania nowego posta, komentarza czy kliknięcia „Lubię to!”. Mam nadzieję, że ktoś mi pomoże, wystarczy tylko 1000 lajków, a wyjdę na wolność i wrócę do Was, moje facebookoludki.
To na szczęście był tylko sen w śnie, a ja leżę w swoim cieplutkim łóżeczku. Piszę do Was po to, abyście zauważyli, co się ze mną mogło stać, i przestrzec Was przed tym uzależnieniem. Dobranoc. A, i żegnaj, Facebooku, teraz widzę, jak bardzo zjadałeś mi czas i energię, a ja przecież mam życie nie wirtualne, ale REALNE, które przeżyć dam radę bez Twojej obecności. I’m leaving forever, goodbye!

Blogerka, ta uzależniona.

piątek, 8 lutego 2013

`Taki mam fetysz...

Zaufanie- wobec jakiegoś obiektu jest to wiedza lub wiara, że jego działania, przyszły stan lub własności okażą się zgodne z naszym życzeniem. Jeśli takiej pewności nie mamy, to zaufaniu towarzyszy także nadzieja. Obiekt zaufania może być dowolny, np. człowiek, zwierzę, przedmiot, substancja, instytucja, społeczeństwo, bóg. W przypadku relacji międzyludzkich zaufanie dotyczy najczęściej uczciwości drugiej strony wobec nas, co niekoniecznie oznacza uczciwość wobec innych, np. w grupie przestępczej. Zaufanie może, ale nie musi być odwzajemnione; jest jedną z podstawowych więzi międzyludzkich, zarówno w rodzinie jak i grupach społecznych, i bywa szczególnie cenne w sytuacjach kryzysowych. Wzbudzanie zaufania jest też częstą metodą działania przestępców, zwłaszcza oszustów. Emocja zaufania jest doznawana także przez bardziej inteligentne zwierzęta.

To o zaufaniu mówi ciotuchna Wikipedia... a jak jest na prawdę? Zaufanie jest podstawą relacji międzyludzkich i jednym z najważniejszych filarów najmniejszej jednostki społecznej czyli RODZINY. Kiedy w rodzinie zaczyna brakować zaufania to znaczy, że rodzina, przestaje być rodziną!

I to tyle chciałam powiedzieć
W.

niedziela, 3 lutego 2013

Do you hear a people sing?

Jest dobrze... jutro do szkoły czyli zobaczymy się z Jaguarundi, Patrycją (choć z nią już się widziałam) i Justyną (o ile zawita w szkole).
A teraz siedzę, popijam ohydnie słodką kawę z mlekiem, słucham ,muzyki i stwierdzam co następuje:
JEST DOBRZE... W CHUJ DOBRZE...

Arrivederci
Wilczycu